Pierwsza wizyta w 2026!
Czekałam na uspokojenie warunków drogowych i jak tylko uznałam, że jest bezpiecznie, ruszyłam w śnieżną dal ;-) Borków w śniegu to jednak rzadkość i bardzo chciałam uwiecznić te obrazki. Dojechałam bez żadnych przeszkód pustymi niemal drogami i ruszyłam na inspekcję bobrowych wyczynów.
A tu niespodzianka! Nawet konary zaniesione przeze mnie nad rzeczkę nie ruszone. Żadnych nowych szkód, tylko masa rozmaitych tropów. Niestety już zasypane świeżym puchem i trudne do rozpoznania. Podłączyłam kamerkę do ładowarki i ruszyłam na wędrówki po okolicy.
Najpierw do bobrowego zakątka.
Rzeczka wije się wokół ogrodzenia, a ja czasem zapuszczam się w te dzikie ostępy, Czasem, bo zwykle nie mam kiedy ;-) Prace ogrodowe mają pierwszeństwo. Dzisiaj nie był to czas na prace ogrodowe, nawet kopców krecich nie dało się ruszyć. Zmarznięte na kamień.
Tak wyglądają te dalsze części bobrowego królestwa.
Kiedy dotarłam do tego rozlewiska, wyszło słońce! Ja, słońce i dzika natura. Ani śladu jakiejkolwiek zwierzyny, cisza, tylko gdzieś daleko popiskiwały jakieś ptaki.
Wróciłam do ogrodu, by i tu uwiecznić te styczniowe obrazki. Niektóre dość zabawne, jak ten trawiasty jeż ;-)
Tu widać ile rozmaitych łap i łapek wędrowało po Borkowie. To są bardzo mile widziani goście. Bobry też mogą sobie spacerować, byle nie robiły szkód.
Rok ogrodowy 2026 uważam za otwarty :-)
























Pięknie odbija się niebieskie niebo w wodach rzeki. A ogrodowe eksponaty, bez konkurencji liści i kwiatów, pokazują cały swój urok. Ogród odsłania swoją kolejną twarz :)
OdpowiedzUsuńJak najwięcej dobrych dni Krysiu w Nowym Roku!
Tobie też - udanego roku pełnego leśnych wrażeń.
Usuń