Berberysy rosną

Zamówiłam je w styczniu, dotarły w marcu, posadziłam je w maju, czyli dzisiaj ;-) Taką mamy wiosnę tego roku. Najpierw ziemia była skuta lodem, potem berberysy 'rosnące' w salonie miały już listki i nie nadawały się do posadzenia podczas kwietniowych mrozów, a potem jak nie deszcz to zimnica i tak sobie już na tarasie rosły. Do dzisiaj. Wreszcie są na swoim miejscu. Nadal to tylko mniej niż połowa rabaty, nadal muszę kupić kolejne berberysy, ale kiedyś berberysowa będzie skończona. Jak wszystko w Borkowie, nic nie dzieje się od razu. Ale zanim będzie o berberysach, taki kwiatuszek.

 

W moich cebulowych nasadzeniach w ubiegłym roku takiego cuda nie było. Ale ładny mi wyrósł ;-)

Wracając do kolczastych, oto i one.



Jak słusznie zauważyła Grażyna to kuklik. Oczywiście wyrósł sam, bo to łąkowy kuklik, kuklik zwisły.

Zostawiłam ziarnopłon między głazami ścieżki.

Ścieżka wyczyszczona, bez obrzeży, może kiedyś wstawię tu te kortenowe, ale na razie mnie nie stać ;-) Trawnik do koszenia, zaczynam w środę.

To jeszcze kolorowa skarpa i na dzisiaj dość. Jutro pewnie jak zwykle dodam zdjęcia i opisy. Dzisiaj po 7 godzinach w upale bez nakrycia głowy, mam ochotę na sen.


 

Zgodnie z zapowiedzią dzisiaj ciąg dalszy.

Widoczek po całości tych moich przestrzeni ;-) Świerki kanadyjskie rosną bardzo wolno, brzozy papierowe dopiero za 2, 3 lata będą tu dobrze widoczne.


Rabatka pod trąbą kwitnie. Wprawdzie narcyzy miały być tylko białe, ale są i żółte. Ale są. Większość cebulek zniknęła.

Pierwiosnków coraz więcej.


Rutewka szykuje się do kwitnienia.

Staw wkrótce pokryją liście lilii. Jak nie ma ryb można mieć rośliny. U sąsiada ryby zżerają wszystko. Zaletą jest brak glonów. U mnie pomimo wielu roślin glony są koszmarne. Stosowałam rozmaite preparaty, ale mało skutecznie. Mam zamiar spróbować ekstraktu ze słomy jęczmiennej.



To klon srebrzysty. Zgodnie z zapowiedzią ma już chyba z siedem przewodników. To z natury drzewo wielopniowe.

A na tarasie w domu w stolicy nowy dodatek. Taki prezent dostałam!




 
 

Dzisiaj praca, zakupy, a jutro koszenie. To jest jedyna czynność ogrodowa, której szczerze nie lubię, ale efekty - tak!

 

Komentarze

  1. Tak sobie odkrywczo pomyślałam, ze pewnie siedzisz po uszy zanurzona w rośłinkach, pogoda jest wymarzona, no może trochę jednak za gorąco ale nie będziemy narzekać, bo słońce pięknie świeci. To pierwsze cudo to taki dorodny tulipan? jak róza!
    Tulipany Ci zakwitły!
    Berberysy jak już się rozrosną będą mocną kolorystyczną plamą, nawet w jesieni bo przebarwiają się chyba ładnie.
    Następne zdjęcie za berberysami przedstawia kuklika? wydaje mi się, że to kuklik, taka mądra się zrobiłam bo ostatnio latam po ogrodach botanicznych, w niedziele byłam w tym warszawskim, piękny jest ze względu na pofałdowany teren i starodrzewie. Oczywiście zerknęlam na sąsiednie Łazienki, gdzie wyległa cala Warszawa.
    Zielono już bardzo! i ciepło!
    Jutro już będę wypatrywać ptaków nad Biebrzą! mam nadzieję, że wypatrzę bo to różnie bywa. Deszcze zapowiadają , kalosze i peleryna zapakowane.
    A Tobie życzę szeleństw borkowych!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To udanej wyprawy Ci życzę. Jakiś preparat na owady zapewne masz ze sobą. Mnie wczoraj pożarły meszki.
      Berberysy są kolorowe o każdej porze roku. Bardzo je lubię pomimo kolców.
      Tak to kuklik. Kuklik zwisły. Mam te jego kępy w wielu miejscach, jak wyrasta nie ruszam, a on się rozsiewa dalej. Bardzo lubię wypatrywać i chronić te łąkowe skarby. To jest plus ogrodu tworzonego na łące. Ziarnpłon sobie rośnie na drugiej części rabatki, wypełnia przestrzeń między głazami, w ogóle jest go sporo w tym roku.
      Od środy koszenie łąkowych trawników, zatem takie to i szaleństwa borkowe ;-)

      Usuń
  2. Pięknie szykuje się berberysowa rabata, Krysiu. Kocham berberysy, jest ich tyyyle odmian i wszystkie ciekawe. Rożnorodny pokrój, wysokość, odporność na mróz i choroby oraz kolor liści to przymioty, które świadczą o ich szerokiej użyteczności.
    Mnie podobają się odmiany karłowe o jaskrawożółtych lub purpurowych liściach, także te, których gałęzie przewieszają się swobodnie. Ujęte w grona kwiaty niektórych odmian są wyjątkowo fotogeniczne. Lubię je fotografować.
    To krzewy, które w miarę potrzeb można formować bez żadnego uszczerbku, bo odrastają ze zdwojoną siłą. Szkoda tylko że są tak kolczaste.
    Ale po co ja Ci to piszę, Ty o nich wszystko wiesz!

    Borków coraz piękniejszy. Urocza ta ścieżka z głazów przerośniętych ziarnopłonem, uroczy kuklik zwisły i inne rodzime rośliny, choćby wiązowka błotna, na którą czekam i co roku podziwiam. Jaskrów jakoś nie widzę, zdążą zakwitnąć przed koszeniem?
    Cieszę się, że w Borkowie zadomowiły się cebulowe.

    Pozdrawiam i zdrowia życzę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mam święto! Basiu jakże dawno Cię tu nie było. Cieszę się, że się odzywasz, bo na O. od stycznia cisza. Mam nadzieję, że działasz działkowo.
      Tak, berberysy znam dobrze, bo jak wiesz mam je od lat na Młocinach, a i tu kilka krzewów już rośnie. Są bezproblemowe i zawsze ładne. A kolce lubię, sama jestem nieco kolczasta ;-))))
      Nie ma jaskrów. W ogóle. Nie wiem co się stało. Za to ziarnopłon jest wszędzie.Wiązówka też jest, na razie tylko niskie kępy liści, ale znam je na tyle dobrze, że nie zniszczę. Zresztą wyrasta tam, gdzie chcę ;-)
      Cebulowe się nie zadomowiły. To resztki z ubiegłego roku, większość przepadła i nie będę dosadzać. Nie dają rady w tych warunkach, a nornice robią swoje.
      Teraz czekamy na firletki, wiem Twoje ulubione kwiaty z dzieciństwa.
      Pozdrawiam i zapraszam.

      Usuń

Prześlij komentarz