A psy kąsają...
Jest tak, że w wyniku kilku zdarzeń sfora się uaktywnia. I gryzą ;-) Mnie psy krzywdy nie zrobią, bo jestem bardzo dobrym człowiekiem ;-) Nawet lisy mnie lubią ;-)
Eh, taka nieco zagmatwana refleksja małoogrodowa. A w ogrodzie posadzone trawy, kolejne metry ścieżek jak nowe, pogoda tylko szara i głowa ciężka ze stresu. Tego wokół decyzji z Dnia decyzji. Konsekwentnie dążę do celu, może nawet uda się już 30 września!
Na szczęście ja ma ogród, swoje rozliczne pasje i marzę tylko o dniu, kiedy będę mogła zakończyć kolejny etap w moim życiu.
Sadzę bez końca. Nowa rabata wprawdzie wygląda coraz ciekawiej, ale do zakończenia wypełniania jej roślinami jeszcze bardzo daleko. Dzisiaj doszły trawy.
Ulubione proso rózgowate Sangria i Rotshtrahlbush, sesleria jesienna Heufflera i hakonki 'Sun Flare'.
I nadal łysawo ;-)))) Będzie powtórka zestawu trawiastego.
A widoczki takie oto! Kolejny fragment kamienistej równiutki!
A dalej to już tylko rejestracja jesieni.
Na koniec taka refleksja - jak mamy pasje poza pracą, a praca była zajęciem hobbystycznym, to bez tej pracy jest miejsce na nowe pasje :-)
No i doczekać się nie mogę.
















Komentarze
Prześlij komentarz