Miro Mnich i Jego Przyjaciele.
Chciałabym bardzo móc napisać dużo i o wszystkim. O klasztorze, o jego regułach, o codziennych rytuałach. Najpier jednak muszę jeszcze popracować nad moją wiedzą, zebrać informacje, jakie dostaję od Miro i może kiedyś napiszę coś mądrego ;-)
Dzisiaj jeszcze nie czas
Poza tym po deszczowych zmaganiach w ogrodzie, a potem stołecznych korkach jestem bardzo, ale to bardzo zmęczona.
Dostałam jednak tak cudne zdjęcie, że muszę je pokazać! Voila!
Który to Miro, to chyba widać. Jedyny biały mnich, jak kiedyś jedyny biały uczeń. Wychowany w Afryce, wiecznie w podróżach, zawsze potrzebował poznawać świat inaczej. I tak to trwa od 50 lat!
Mieszka sobie Miro Mnich w swojej mnisiej chatce, na ganku ma stół i komputer i to chyba jedeny element cywilizacji.
A na ławce wyleguje się czarny potwór ;-)
To jeden z wielkich przyjaciół Miro. Taka słodka bida, która chyba nigdy nie doświadczyła takiego głaskania i troski, jak ten czarniutki.
Jest jeszcze taki okaz
Miejscowy okaz, jadalny! Miro uznał jednak, że jest zbyt ładny, by go zjeść ;-)
Najważniejszy przyjaciel jednak to Mnich Sai:
Młody nowicjusz, wkrótce jedzie w świat na studia.
Sam klasztor Wat Kiew Nor Intharam ukryty w górach nad Luang Prabang jest miejscem nikomu nieznanym. Trzeba Miro, by trafił tam, gdzie nikt nie trafia.

.jpg)








Komentarze
Prześlij komentarz