Jak hartowała się ... czerwona rabata ;-)))))

Ja z pokolenia, które jeszcze miało takie lektury 'Jak hartowała się stal' - chyba najbardziej znana powieść socrealizmu, a bohater Pawka Korczagin może i dzisiaj mógłby być wzorem dla młodzieży ;-) Poświęcenie dla sprawy, zaangażowanie i ideologiczna motywacja - w sumie cenne wartości. 

No niemal jak wytyczne do ogrodowej harówki przy tej nowej rabacie. Bo bez motywacji i zaangażowania chyba bym jednak nie dała rady zaplanowanemu na dzisiaj wyzwaniu. Plan był na usunięcie darni z całości, po poprawieniu wstępnego wytyczenia linii rabaty.

Godzina 12.00.  Temperatura na zewnątrz 28 stopni, odczuwalna 29, wilgotność 85. Zaczynam działać.  


Kijki i sznurek zabrane, linia rabaty niemal idealna ;-) Zaczynam usuwać darń. Samo usuwanie nie jest trudne. Gorzej z zabraniem urobku z ogrodu. Plan jest, by zerwana darń naprawiła szkody po dzikach nad rzeczką. Jest płachta, jest targanie płatów darni nad rzeczkę. 

Godzina 15.00. Zbiera się na burzę, grzmi, wilgotność tropikalna, zero wiatru. Stan robót po trzech godzinach niestety niezadowlający!


Szansa na realizację plenu zerowa. Zaczyna padać. W przerwach jeszcze coś tam zrywam, ale poddaję się o 17.00.

Jak ja oceniam sam pomysł? Rewelacyjnie! Jestem nawet zdumiona, jak wspaniale to wygląda już teraz. A jak będą tu te wszystkie ogniste rośliny, to ja chcę tego doczekać ;-)


 

Czyli lekka korekta planu. Kończę zrywanie darni w poniedziałek. Rośliny będą wtorek, środa, ale to jest bez znaczenia. Mogą czekać. Sadzenie będzie, jak będzie gotowa rabata.


 

Komentarze

Popularne posty