Borków inaczej dzisiaj.

Uważam, że pokazuję Borków zbyt jednostronnie - skupiam się na wybranych fragmentach, bo akurat tam coś wyczyniam, a reszta 'zaniedbana' zdjęciowo pozostaje ukryta dla świata ;-) 

A Borków dawno przestał być jednorodny, każda jego część jest inna, niektóre żyją już własnym, naturalnym życiem, stając się ostoją dla rozmaitych stworzeń, np. lisa, ktory mieszka w gąszczu na skrapie. Nie widujemy się ostatnio, ale wiemy o sobie sporo - dziury w trawniku oznaczają zniszczenie kolejnego wroga ogrodu, a zjedzone poczęstunki, ktore zostawiam na ganku to udana kolacja rudego. Bywa u mnie rozmaitość stworzeń, co wiem sprzątając po nich naturalne ślady ;-) Chodzę boso po trawie, wolę zebrać zawczasu.

Zaraz zatem zdjęcia zupełnie chyba inne, ale też nowej rabacie nie daruję. Wszystko przetrwało i nawet po tej jednej nocy, zimnej i mokrej, jest już różnica na plus.

Zacznę od trzmieliny oskrzydlonej. Jej czerwieniejące listki to nieunikniona zapowiedź jesieni.

 













Borków to żywioł, jego siła jest kolosalna, ja nawet nie próbuję już opanować wszystkiego w sezonie letnim. Jakiś ład zacznę wprowadzać póżną jesienią, wczesną wiosną. Ja ten żywioł bardzo lubię, czasem tylko nieco się boję, co będzie jak mi sił zabraknie...
 
Okolice drewniaczka to inna opowieść ogrodowa. Tu panuje ład, kanciki i porządeczek na rabatach. A ta nowa jakby tu była od zawsze ;-) Czyż nie?
 


 
Kocham te moje graby ogromnie. Zostawiam im bałagan wokół pni, ale pewnie przed zimą to wytnę.
 




 To jeszcze tylko dwa zdjęcia nowej rabatki, by pokazać jak rośliny sobie radzą.
 


Kolejne okazy już zamówione. Sadzę w środę. Weekend praca, poniedziałek koszenie :-( ale generalnie uważam, że jest bosko.


















Komentarze

Popularne posty