Osa, przemeblowanie i koszenie.
Powinnam zacząć od koszenia, bo to był plan na dzisiaj. Te falujące trawiaste połacie powoli zaczynały zasłaniać rabatki, a to już jednak przesada ;-) Dzień na prace ogrodowe idealny z wielu powodów. Po pierwsze normalne temperatury, w miarę słonecznie, a do tego po kolosalnym stresie ostatnich dni, taki dzień w ogrodzie to był mój balsam na skołatany mózg.
A jak już wykosiłam, to dostrzegłam potrzebę zmian ;-) Zestaw teakowy spod grabów wymagał nowej lokaliazacji z powodu rozmiarów tych moich cudnych kolosów. To znalazłam im nowe miejsce:
A osa ugryzła mnie w twarz! Usuwałam nadmiar nawłoci, a na jednaj siedziała osa. Najbliżej jej było do okolic mojego nosa. :-( Szybkie okłady z lodowatej wody zatrzymały opuchliznę, ale nie ból. Mam lekki obrzęk i boli. No taka jest cena za te ogrodowe przyjemności!
Jeszcze raz moja Biała rabata z kielichowcem na początku.












Komentarze
Prześlij komentarz