Osa, przemeblowanie i koszenie.

Powinnam zacząć od koszenia, bo to był plan na dzisiaj. Te falujące trawiaste połacie powoli zaczynały zasłaniać rabatki, a to już jednak przesada ;-)  Dzień na prace ogrodowe idealny z wielu powodów. Po pierwsze normalne temperatury, w miarę słonecznie, a do tego po kolosalnym stresie ostatnich dni, taki dzień w ogrodzie to był mój balsam na skołatany mózg.

A jak już wykosiłam, to dostrzegłam potrzebę zmian ;-) Zestaw teakowy spod grabów wymagał nowej lokaliazacji z powodu rozmiarów tych moich cudnych kolosów. To znalazłam im nowe miejsce:



Tu była ławeczka z pieskiem;-) Mam wrażenie, że nowa aranżacja wygląda równie ciekawie ;-)


Piesek powędrował pod domek, by pilnować wejścia ;-)



Krówka wróciła w cień


Reszta po staremu tylko wyczyszczona z traw wielkich



 

A osa ugryzła mnie w twarz! Usuwałam nadmiar nawłoci, a na jednaj siedziała osa. Najbliżej jej było do okolic mojego nosa. :-( Szybkie okłady z lodowatej wody zatrzymały opuchliznę, ale nie ból.  Mam lekki obrzęk i boli. No taka jest cena za te ogrodowe przyjemności!

Jeszcze raz moja Biała rabata z kielichowcem na początku.


A ławeczka od pieska wróciła na ganek, misa nad ognisko. Lubię zmiany ;-) 

Komentarze

Popularne posty