Odzyskana ławeczka ;-)
Jakiś czas temu wstawiłam do Bobrowego dwie nowe ławeczki. Jedną pod brzozami, a drugą na skarpie, wpasowaną w krzewowy gąszcz. Ta pod brzozą nie zarasta, bo trawa regularnie koszona, a obok tylko paprocie. Ta na skarpie ma niezłą konkurencję ;-) Pęcherznice Luteus, tawlina jarzębolistna, stare już bardzo tawuły van Houttena, derenie i parę jeszcze innych niestety. Inne części ogrodu ciągle wymagały prac rozmaitych, potem upał, potem koszenie, no i ławeczka po prostu zniknęła ;-(
Dzisiaj był plan, by ją odszukać i przywrócić ogrodowi. Z racji tego mixu roślin, jedynym narzędziem mógł by ręczny pruner i ręczna robota, by nie zniszczyć, a wykorzystać to bogactwo. Pięć godzin niezwykle trudnej pracy i wiele momentów zdumienia i podziwu, jak to wszystko teraz u mnie rośnie. A przecież ta skarpa to był mój największy problem! Przez lata była łysa i brzydka.
No to mam roślinny dach nad ławeczką ;-)
Na koniec dnia jak zwykle obchód zdjęciowy ;-) Poniżej rabatka z przypadku. Wsadzam tu rozmaite drobiazgi roślinne - odłamane, urwane, usunięte. I tak się powoli zapełnia ;-)
Złota rabata nie zawodzi! Złote lilie, wkrótce będą złote rudbekie, a potem dzielżany. Złota trawa to Turzyca sztywna Bowles Golden. Niezawodna!
Czasem zostawiam takie cuda! Zostawiam, bo to prezent od łąki. Wierzbówka kiprzyca. Po raz pierwszy chyba od początku Bobrowego, albo po prostu wcześniej nie umiałam jej rozpoznać. Za nią cudny trzcinnik. Mój.
Rabata pod czeremchą powoli nabiera wyglądu, chociaż lilie już powoli przekwitają.
W takim ciemnym dniu jak dzisiaj, wreszcie można uchwycić ten niesamowity kolor.
To moje graby! Posadziłam w Borkowie wiele drzew, ale chyba właśnie te dwa kolosy, to moje ulubione drzewa.
Wracam w poniedziałek po morderczym maratonie na uczelni. Oj, będzie mi tu dobrze jak w niebie ;-))) Zatem, byle do poniedzialku!

















Komentarze
Prześlij komentarz