Z wieczornego spaceru.
Wieczorny chłód zachęcał wczoraj do ogrodowych wędrówek.
Dwa dni spędzone na slow gardening ;-) Drobne prace, długie przerwy, chłodne prysznice, kapelusz i mnóstwo wody. No i po kłopocie. W czasie upału dobrze jest zachować spokój i mieć kontakt z wodą, niemal bez przerwy na ciało i do środka. Magnez też konieczny!
Co zaplanowalam, to zrobiłam. W środę mam wizytację ;-)))) a od jutra do wtorku jestem uziemiona w robocie.
Co ładnego jeszcze było? To jest nasz zakątek wypoczynkowy z widokiem spod olszy. Miro zwykle pracuje z tego siermiężnego leżaczka, tylko dywaniki i poduchy łagodzą te dechy.
Dodam, że całośc z tego obrazka to moje rękodzieło. Tzw. meble spod piły, ale spełniają zadanie i klimat tworzą właściwy. A przecież o to chodzi!
Żatem do środy. To już będzie lipiec i coraz bliżej moje wakacje!













Komentarze
Prześlij komentarz