Z wieczornego spaceru.
Wieczorny chłód zachęcał wczoraj do ogrodowych wędrówek.
Dwa dni spędzone na slow gardening ;-) Drobne prace, długie przerwy, chłodne prysznice, kapelusz i mnóstwo wody. No i po kłopocie. W czasie upału dobrze jest zachować spokój i mieć kontakt z wodą, niemal bez przerwy na ciało i do środka. Magnez też konieczny!
Co zaplanowalam, to zrobiłam. W środę mam wizytację ;-)))) Miro będzie! A od jutra do wtorku jestem uziemiona w robocie.
Co ładnego jeszcze było?
To jest nasz zakątek wypoczynkowy z widokiem spod olszy. Miro zwykle pracuje z tego siermiężnego leżaczka, tylko dywaniki i poduchy łagodzą te dechy.
Dodam, że całośc z tego obrazka to moje rękodzieło. Tzw. meble spod piły, ale spełniają zadanie i klimat tworzą właściwy. A przecież o to chodzi!
Zatem do środy. To już będzie lipiec i coraz bliżej moje wakacje!














Ogród tworzy całość z otaczająca przyrodą - jest swojsko i pięknie. Pozdrawiam Krysiu!
OdpowiedzUsuńHalinko, wiesz jak cenię Twoje opinie! Znasz nasze cudne łąki, jak nikt.
UsuńBorków to wypadkowa wielu czynników - ziemia i woda, ja i moje siły na wyczerpaniu, no i niestety ta szalejąca pogoda.
Ten żar palący liście drzew po prostu mnie boli.
Jeszcze bujnie i zielono, bobry robią dobrą robotę!