Poniedziałek, środa, piątek ;-)
To mój ulubiony tercet tygodniowy ;-) Chodzi oczywiście o dni spędzone w Borkowie.
Pracując we wtorki, soboty i niedziele nie mam zbyt wielu innych możliwości. Inna wersja, też fajna to poniedziałek, środa-czwartek, albo czwartek- piątek. Jak dom i ogród jest w dwóch różnych lokalizacjach i jeszcze nadal jest pół etatu na uczelni, to pozostaje ciągłe planowanie, organizacja wszystkiego, tak by i dom, i praca, i ogród, i może ja sama miało swoje miejsce i czas. Moje drugie imię to organizacja :-) to i bardzo lubię te moje prywatne logistyczne zadania.
Jeszcze dodam - dom z ogrodem wbrew pozorom wcale sprawy nie ułatwia. Wręcz przeciwnie. To wieczna walka o czas dla domu i ogrodu. Ja, jak już jestem w Borkowie, to mam spokój. To jest czas dla ziemi!
A co zatem w tej ziemi?
No masakra :-( Nieprzespana noc po zobaczeniu w kamerce, co ulewy i wicher zrobiły. Róże pod domkiem, te przy kocimiętkach, zerwane z podpór, leżały równo na trawniku.
Tak wyglądały w środę.
Wiedziałam, że czeka mnie opanowanie tego gąszczu. Jechałam z zamiarem wycięcia i wykopania wszystkiego. Ale jak zobaczyłam ile kwiatów i życia w tych różach, przez kilka godzin porządkowałam te koszmar. Dodam, że to chyba najbardziej kłująca odmiana. To róża płożąca Alba Meidiland, u mnie rośnie jako pnąca ;-)
Po dzisiejszych pracach tak to wygląda
Za parę dni nieco się uporządkuje, odrośnie, bo wycięłam masę pędów, ale kwiatów będzie masa. A one takie delikatne, ale cudne i pachnące.
A na różach podpartych w środę na Łuku Triumfalnym, jak okresla go moja siostra ;-) nowe kwiaty
Ma rację :-) Ta pergola jest typowa dla dekoracji weselnych ;-))))) Mnie akurat pasuje tutaj ale żadnego wesela nie planuję ;-))))
A poza tym wykoszone!
Zwykle użwywam kosiarki w funkcji mulchowania, ale dzisiaj wysokość traw i chwasty wymagały wyczyszczenia pokosu. Ile koszy trawy wyniosłam na kompost? Nie zliczę, ale chyba około 30!
To jeszcze nowe kwiatki i idę spać. Przede mną niezwykle ekscytujący weekend - praca, egzamin dyplomowy Miro - podyplomowy na podyplomowych ;-) - bo mój syn lubi się uczyć. Wkrótce zostaje ekspertem w dziedzinie AI!
Warto pomagać swoim dzieciom nawet wtedy, jak już dawno przestali być dziećmi, bo dla nas są nimi zawsze. A matczyna miłość to taki plaster na całe to zło ...
No to te kwiatki :-)
No to do poniedziałku, mam nadzieję być równie szczęśliwa jak dzisiaj ;-)


















Komentarze
Prześlij komentarz