Dziki Borków - część pierwsza.

Deszcze, słońce, ciepło i Borków, jak i cała przyroda rozrasta się w oczach. Nie ma szansy nadążyć za tym wszystkim! Nie ma mowy o czystych rabatach bez chwastów, bez dzikich traw, bez zarośniętych krawędzi rabat. Inna sprawa, że ta lekka dzikość wcale nie jest ani brzydka, ani nie stwarza wrażenia zaniedbania ogrodu. Oczywiście wolałabym nie widzieć tych wąsów trawiastych tu i tam, ale mierz siły na zamiary ;-) Poza tym przyjdą upalne dni wegetacja zwolni nieco, wtedy nadążę.

No to sami oceńcie, jak jest. Zapraszam na zdjęciowy spacer po Borkowie.




 

Lepiężnik dotrzymuje słowa, jego liście ogromnieją.


 
Trawnik z koniczynki i trawiasty busz. Sama natura.



 

Zachwyca mnie ta żurawka o nazwie Kosmata!




Pan Ulik powoli ginie wśród tego buszu ;-)











Baptysja w pąkach.



I powrót do cienistego zakątka z paprociami i hostami.





Zapraszam na kontynuację wędrówki przez Borków - w drugiej części będzie dziki zakątek nad rzeczką i szczegółowy przegląd moich host. 

Komentarze

Popularne posty