Dookoła domku.

Prowadzę szczegółowy zapis wszystkich posadzonych roślin, ale nie alfabetyczny, bo encyklopedia nie jest mi potrzebna ;-) Bardzo natomiast jest mi potrzebny zapis wg rabat, którym - dla ułatwienia orientacji - nadaję rozmaite dziwne imiona. Chrztu nie przewiduję, ani tabliczek, ale kto wie? W sumie mam tych rabat ponad 30, mogłabym ustawić takie rdzawe tytuły i podwiesić wypalone na desce spisy roslin. Te wypalone na deseczkach podpisy host na Chelsea były boskie. Może to była inna technika, ale były boskie.

Dzisiaj będzie o rabatcie nazwanej 'Dookoła domku'. Są tam cztery strony świata, ale za to na jednej rabacie, bo jest dookoła. No niemal mentalność z Rancho ;-) No tak! Po latach nieobecności w kraju w pewnych okresach czasu, odkrywam na nowo, co mnie ominęło. Nigdy nie obejrzałam ani odcinka, a generalnie uważałam, że to rozrywka na poziomie budki z piwem. Nie miałam racji! Ale to innym razem, wracam do rabatki.

Po raz kolejny zabrałam się za moje szalone różyczki pod oknem drewniaczka. Po tym jak padły na trawnik w wyniku ulew i wichur, wisiały podczepione na sznurach. Uznałam, że zasługują na lepsze traktowanie pomimo tego, że to takie nie wiadomo co ;-) Od dzisiaj mają cudne podpory, a ja mogę zamykać okiennice.




 

Nie stosuję 'Chelsea Chop' - oto dlaczego - bo lubię te bujne kocimiętki.

A dalej ta sama rabatka tylko dookoła ;-)





 

Kto nie jest tu pierwszy raz, to wie, co, gdzie i jak. A jak nie wie, to niech pyta ;-)

Różami to ja się zajęłam pod koniec upalnego dnia, bo najpierw montowałam kamery. Wreszcie udało mi się kupić właściwą, drugą, tak by mieć możliwość podpatrywania ogrodu także z tej części nad stawem.

Są obie. Ta w miejsce starej, obecnie mniej widoczna.

 

Stara kamera poszła pod bramę. Montaż tylko 3 godziny dla obu, ale to dlatego, że szukałam najlepszego umieszczenia tych moich ogrodowych oczu: by widzieć co tylko się da, ale by jednocześnie te kamery nie były bardzo nachalne. Mam wrażenie, że się udało.

Na koniec dnia udostępniłam Miro linki do obu kamer i w pewnym momencie byliśmy tam razem - Miro w Warszawie, ja w Borkowie, ale obraz pełny. Ach te technologie!

To tylko kwiatek jeszcze na dobranoc.



To tegoroczny dzwonek, który właśnie tak zakwitł.

Udanego upalnego weekendu Wszystkim!

Ja jak zwykle w pracy. 

 


 

 

Komentarze

Popularne posty