Ciąg dalszy poniedziałku ;-)
Wczoraj pokazałam tylko staw, nie dodając informacji ile godzin spędziłam w nim nie tylko dla przyjeności. Mój staw to czysta natura. Moja rola to był tylko: projekt, plan robót, uzyskanie zgody władz lokalnych, znalezienie wykonawcy, organizacja robót, a potem wszelkie pomysły na ten księżycowy krajobraz ;-)
Sama czasem nie wierzę, że z tej gliniastej i błotnej dziury powstał ten bogaty we wszystkie dobra natury, czysty i pachnący, własny staw!
To jeszcze raz dla porównania ;-) to wczorajsze zdjęcie. Każda roślina tutaj została posadzona przeze mnie. Nawet wierzby!
Staw ma nieco muliste dno, ale poza tym jest czysty i jest siedliskiem setek żab. Celowo nie wpuściłam tu ryb. Staw rybny to zupełnie inna kategoria wyzwania. Nie dla mnie.
Ogród jest wyzwaniem w każdym kawałku. Zaniedbasz i będzie strata. Może nie będzie od razu brzydko, bo natura przejmie panowanie. Ale im dłużej, tym mniej ogrodu, a więcej natury. Pytanie gdzie jest moment na właściwą równowagę?
No to w ramach tej równowagi wczoraj dałam się we znaki moim wszystkim obielom. Jak wiadomo to krzew cięty po kwitnieniu, a czas już był najwyższy.
Taka chuda obiela ;-))))
A teraz moje kolejne cudo jeszcze na początku kwitnienia, ale już jest co pokazać!
Jarzmianka Primadonna. No jest primadonna, bo nie od razu chciala zaakceptować taką wieś ;-)
Co za przyjemność, kiedy po latach starań można się cieszyć tymi widokami. Są krwawniki!
Lilie, liatry, jeszcze w pąkach, będzie ich mnóstwo, będzie kolowo.
W cienistych zakątkach też ładnie
Z tej części cieszę się najbardzie w tym roku. To było zawsze moje utapienie. Trawy i chaszcze, a teraz takie kolorowe rabaty ;-)))
Martwią mnie te nadchodzące temperatury i kompletny brak opadów, ale ja wierzę w moje bobry. Ziemia u mnie cudnie mokra cały czas. Żadne podlewanie nie zastąpi bobrów! A one wiedzą, co jest ważne! Są u mnie za ogrodników!



















Komentarze
Prześlij komentarz