Kamienista ścieżka.
Odchwaszczona od bramy do furteczki! Ta moja ścieżka to dla mnie kluczowy element ogrodu. Nie tylko szlak komunikacyjny, ale w sumie dekoracja, wyznacznik ogrodowych stref, bez niej Borków nie byłby taki sam.
Ma około 60 metrów długości - tyle ma cała działka, a ta ścieżka jeszcze jest kręta, to pewnie i nieco więcej. Szerokość na froncie ponad 2 metry, bo tam stoi czasem samochód, dalej zwęża się do ok 60 cm. Czyszczę ją regularnie, zarośnieta trawą byłaby raczej nie do zaakceptowania. Kamień jest na specjalnej macie, by nie wtapiał się w grunt, ale przed chwastami nie ma ochrony. Cztery godziny dziabania grabkami ;-), sporo wiaderek chwastów rozmaitych, palce bolą, ale oto ścieżka w całej okazałości ;-)
Jest jeszcze jedna ścieżka, ale zupełnie inna.
To takie wąskie przejście nad stawem, pod skarpą z jałowcami, dereniami, złotą pęcherznicą i tawliną. Tę ścieżkę zostawiam naturze, lubię żeby była 'na dziko', tylko koszę ten wąski pas trawy. A w stawie mnóstwo irysów żółtych, tylko na kwiaty trzeba jeszcze poczekać.
Jeszcze rabata zwana łubinową. Teraz więcej tu kuklika zwisłego, niż łubinów. Ale są! No i są lilie, będą krwawnice, żółwik, werbena oszczepowata.
Posadzony rok temu, marniał. Na razie wygląda bardzo dobrze i czekamy na kwiaty!













Tak pięknie zielono u Ciebie Krysiu, a kwiaty oglądałam w poprzednich wpisach - powoli i będzie coraz barwniej :-)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że majówkę miałaś/masz z synem - dużo radości!
Halinko, wszystko się unormowało, co złe to już przeszłość. Wreszcie mam trochę spokojnych dni na starość ;-)))
UsuńJest pięknie, bo nie widać mrozowych strat. Strasznie dużo roślin dostało po listkach. Nadziej, że sobie poradzą.
Dziękuję za komentarz i pamięć.