Trzynastego ...

Ja mam swoje inne przesądy! 

Ten dzień to akurat nie mój pech, raczej zawsze wszystkie piątki trzynastego były super udane. No i sprawdza się :-) Piękny dzień za mną. Wprawdzie nie obchodzę imienin, ale imię jednak mam raczej szczególne, bo ileż sław je nosi, to i każdy pamięta ;-)

No i przyznam szczerze, że wiele otrzymanych dzisiaj wiadomości, telefonów, sms-ów sprawiło mi niesamowitą przyjemność. Bo były to dobre, ważne słowa, nie jakieś sto lat itd. Bardzo osobiste dzisiaj miałam te słowa i bardzo mi się dzisiaj przydały.

Syn już w Bangkoku, rezyduje i pracuje zdalnie. Taka sytuacja pozostanie pewnie bez zmiany do początku kwietnia, kiedy są kolejne zajęcia na uczelni. 

Miro napisał: 'najwyżej zapłacę jak za zboże, ale będę'.  

A sytuacja z podróżami nadal jest dość co najmniej paskudna. Loty są, ale ceny i ich bezpieczeństwo to czysta groza! Bilet dla jednej osoby z Bangkoku do Warszawy za kilka tysięcy, w dodatku z przesiadką na jednym z lotnisk Bliskiego Wschodu! Te z pominięciem BW osiągają ceny 8-9 tysięcy. 

No to czekamy i zajmujemy się ogrodem ;-)

Trzeci dzień w tym tygodniu tej ogrodowej orki, ale jest szansa, że kiedyś skończę ;-)))

Dzisiaj skarpa z jałowcami, derenie nad kamienistym żlebem, zwanym suchym strumieniem i na rabacie z łubinami. A te są i mają pierwsze malutkie listki!  To jest południowo-zachodni narożnik ogrodu, gdzie kiedyś woda stała non stop i niewiele można bylo tu zdziałać. Teraz to już niemal ogród ;-)




 

Mocno przycięte derenie rozłogowe, ale inaczej tracą urodę i pokrój. Jestem zachwycona stanem jałowców. Zima sroga bardzo im pomogła. Nad nimi, te suche badyle to mieszanka dereni i tawliny jarzębolistnej. Za miesiąc będzie zielony busz.

Efekty wielogodzinnej pracy raczej mizerne, ale każdy ogrodnik wie, że bez takiego etapu nie ma ogrodu. 

Czy można lepiej spędzić 13-tego w piątek?  

Komentarze

Popularne posty