Sąsiedzka wizyta :-)
Piękne zakończenie dnia dzisiaj miałam!
Kiedy niemal półżywa dowlokłam się do domku po 5 godzinach orki nad stawem z zamiarem powrotu do stolicy, coś pojawiło się za płotem ;-)
W odległości paru metrów paradowała przede mną trójka łosi! Siły mi wróciły, skok po aparat i uwieczniam! Niestety została tylko jedna sztuka, ale za to bardzo ciekawa tego stwora za płotem, czyli mnie ;-))))) Przyglądała mi się wnikliwie, a ja zaczęłam z nią rozmowę ;-) Zaproponowałam herbatniki, czyli cookies, lisy uwielbiały, pomyślałam, może i łosie?
Wcale nie przestraszył jej mój głos. Nadal patrzyła, stała, powoli szła za drzewami.
Po chwili już było po chwili.
Dla mnie to nagroda za ten ciężki dzień nad stawem. No straszna orka, bo bobry przecież nieźle narozrabiały w grudniu. Niestety nie dałam rady zrobić całości.
To jest 1/3 linii brzegowej stawu, ale tu jest najwięcej roślin i czyszczenie tego pasa to ręczna robota. Dokończę w piątek. Taki mam ambitny plan na ten tydzień, by najgorsze porządki zakonczyć. Potem to już same przyjemności i kosmetyka ;-)
Bardzo dobra wiadomość - wierzba smocza obgryziona niemiłosiernie przez bobry daje radę
Kotki i smocze zawijasy są, przytnę po kwitnieniu bardzo mocno, by zregenerowała siły po tych gryzoniach. A gryzonie nadal szaleją w lasku, tylko mój ogród odwiedzają rekreacyjnie. Wczoraj rano widziałam wczesnym świtem bobra nad ogniskiem. Siedział sobie i robił poranną toaletę. Niestety obraz z kamery był bardzo zły, nie do pokazania.
A potem poszedł sobie pod furteczką do siebie!
No taka koegzystencja z bobrami to jest to!










Komentarze
Prześlij komentarz