Od czego by tu zacząć?

Możnaby pomyśleć, że jak ktoś ma 76 lat, to drepce z kuchni do sypialni i czeka na milionerów w telewizji ;-)) 

Ja mam te 76 i nadal nie nadążam sama za sobą! Każdy dzień inny plan, który na ogół realizuję. Ogród, dom, praca, filmy, seriale, zakupy, dekoracje, nowe rośliny, nowe buty, nowa kurtka, zmiana zasłon, porządek w szafkach...  i tak w kółko ;-) Ale ja bardzo lubię ten mój codzienny pęd i nawet myślę, że warto nie zwalniać tempa tylko z powodu daty w kalendarzu. Co innego uwarunkowania zdrowotne, kiedy jednak wiek daje o sobie znać, bo jakaś część zamienna wysiada. 

Miałam taką przerwę od listopada do grudnia, kiedy prawie nie mogłam chodzić. Pisałam, wiadomo, fala uderzeniowa i po sprawie ;-))))

No to od czego by tu zacząć?

Najważniejsze! Miro ma bilet. Wraca z Bankgoku przez Helsinki. To i tak krótka trasa, bo pierwotnie było przez Tajwan i Paryż ;-))) Czekamy do 1 kwietnia. Tak, tak, taką datę sobie Pan Miro wybrał.  Ale ja akurat jestem za, bo 13 i piątek to moje wspaniałe dni, a dawno temu właśnie 1 kwietnia Miro odzyskał cudem zdrowie w Afryce. Jakby ktoś wątpił w moje ciekawe życie, to zapraszam do lektury.  

Czekamy i szykujemy się do wielkanocnych celebracji z jednym jednak niemiłym akcentem. Żegnam się z moim balkonem, jego roślinami, meblami, całym tym moim designerskim szaleństwem. Zaraz po świętach muszę usunąć WSZYSTKO! Balkon idzie do generalnego remontu. Z jednej strony bardzo mnie to cieszy, bo balkon od 1976 nigdy nie był remontowany od strony elewacji, tylko ja remontowałam go od środka. Teraz będzie kompleksowo wszystko i bardzo tego wymaga ta konstrukcja.

No ale żal, bo wszystko trzeba usunąć łącznie z roślinami z donic. Na dzisiaj balkon to takie tam;-)






 

Doniczki, ozdoby, wszystkie te drobiazgi zapakuję w pudła, rośliny wywiozę do Borkowa, meble do piwnicy, a potem będzie cudny czas na nowe aranżancje! Nowe, czyli żegnamy stare i to jednak jest nieco smutne. No ale postęp i zmiana to kwestia życia.

No to wreszcie o Borkowie ;-))))

Będzie krótko. Pomimo 5 godzin haróweczki, wszystko nadal wygląda pozimowo i nadal nieciekawie. Dla porządku - staw niemal obrobiony. Jeszcze jeden dzień pracy i zostawię staw naturze. Bo ten staw ma być 'jak naturalny' ;-) Tylko spece wiedzą, że ta naturalna wersja wymaga dzikiej pracy, by nie były to po prostu chaszcze.



 A na koniec niespodzianka!

Moja specjalna niespodzianka imieninowa, która cieszy nadal. Ile takie cuda dają jednak radości! Dziękuję 🙏 


 

Komentarze

  1. Same dobre wieści:) oj podziwiam twoją kondycję, witalność i działania. Jestem młodsza o dekadę i aż takiego powera nie mam. jeszcze może w ogrodzie i w kuchni tak, ale potrafię się nieźle obijać już, zatem wielkie brawa Krysiu.:) Irena.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Irenko! Jak ta nasza znajomość trwa latami, aż miło!
      Dziękuję za wizytę i dobre słowa.
      Mam nadzieję, że Twoje sprawy też już się uporządkowały.
      Aktywność jest dobra na wszystko ;-))))

      Usuń
    2. Krysiu, u mnie nadal zawieszenie. Sądy działają okropnie, operacje wstrzymane, ale reszta ok. Poza wagą, koniec kucharzenia, biorę się za odchudzanie. Tak, to już kupę lat znajomość:)
      Irena M.

      Usuń
    3. Powodzenia we wszystkich planach ;-) Sezon się zacznie na dobre to i waga się zmieni. Te nasze ogrody to samo zdrowie!

      Usuń
  2. I zdrowie i generator problemów, w sumie ciężka praca. dziękuję:). Bez reżimu nie schudnę, ciężko będzie, ale nawet dla zdrowia i wygody ogrodowej muszę:). Irena M.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty