Jak dobrze mieć ogród :-)
Ogród, Borków, ta cała moja wiejska strefa to zawsze było miejsce-opatrunek na moje psychiczne mniejsze lub większe rany. Ja nie umiem się nie przejmować. Byle drobiazg i zamartwiam się bez końca, nie śpię, kombinuję ;-) Taką mam naturę, a jak jeszcze chodzi o mojego syna, to już przesadzam na maxa! Ewidentnie syndrom matki.
Na razie brak perspektyw na powrót Miro do domu. W Odyseuszu w samych Zjednoczonych Emiratach zarejestrowało się ponad 10 tysięcy Polaków oczekujących na lot do Europy. Dokądkolwiek, byle wydostać się z Bliskiego Wschodu. Nawet jeśli Miro wyleci z Bangkoku, to utknie w ZEA. Lepiej poczekać w hotelu w Tajlandii, niż koczować na lotnisku w zagrożonym rejonie.
No ale dzisiaj Borków!
A Borków w marcu to gonitwa ogrodowa, by zdążyć zrobić wszystko na czas. Na szczęście te lodowate noce pomagają. Wegetacja ledwie, ledwie i bardzo dobrze! Dzisiaj skończyłam z kretami! Nie żebym coś kretom zrobiła ;-)))) Ja je bardzo lubię, a skończyłam z porządkowaniem kretowisk. Dzika praca, ale zrobione. Tak teraz zwygląda teren do niedawna w czarne kropki.
Wygrabione. Powoli i będzie zieloniutko.
Rabatki też nieco posprzątane. Część traw przycięta.
Na tej rabacie rośnie rozmaryn i o dziwo wygląda jakby przeżył te srogie mrozy. Przycięty, czekam co dalej.
Dwa widoczki i będzie dość na dzisiaj.
Jak dalej będę działać w tym tempie, to do końca marca ogród będzie gotowy.








Komentarze
Prześlij komentarz