Birthday!

Urodziny! A jakże! Do tego moje własne i to 76-te.

W planie miałam na dzisiaj celebracje prac ogrodowych, jako że ogród powstał w moje własnie urodziny, tyle że w roku 2014. 12 lat! Dobra okazja by popracować w ogrodzie, ale po otrzymaniu takiej wiadomości:


uznałam, że mój bank ma rację ;-) Tak, tak, wszystkie moje banki są bardzo pamiętliwe i wysyłają mi życzenia bardziej punktualnie, niż najlepsi przyjaciele ;-))))
 
Do tego było jednak paskudnie zimno, pomimo cudnego słońca.
 
No to zmiana planów!
 
Cieszymy się z prezentów od syna
 


 
Marzył mi się tradycyjny laotański strój. Miro odwiedził zaprzyjaźniony warsztat krawiecki w Luang Prabang, gdzie nadal rezyduje na swojej jednostce wodnej. Tak, ta łódź jest w 50% własnością Miro. To jego drugi dom poza Polską.
 
Warsztat krawiecki okazał się być własnością małżonki Bruce'a. Bruce był moim wybawieniem i pomocą w tamtych złych czasach. Kto czyta, to wie.
Oto Jego właścicielka, piękna Nud, mistrzyni krawiectwa i znawczyni etnicznych strojów dla populacji 
Khmu, rdzennej grupy etnicznej zamieszkującej północny Laos.
 O tych strojach i etnicznym aspekcie Laosu jeszcze napiszę, ale teraz to chciałam pokazać autorkę mojej nowej kreacji urodzinowej. Jak dotrze - kiedyś - razem z Miro po wojnie ;-), obiecuję zdjęcie osobiste!
 
 
Tyle ze świata. Na miejscu są róże, bo muszą być. Są bąbelki i torciki - choć nie powinny, bo kalorie zgubne, ale dzisiaj piekła nie ma!
 




Zaraz będzie Vincent i dzień po prostu trwa bajecznie 💖



 
 

Komentarze

Popularne posty