Domowo, balkonowo, pracowo ;-)
Od ostatniej wizyty w Borkowie znów minęło sporo czasu, ale warunki pogodowe ciągle namawiały do pozostania w domu ;-), a obowiązki pracowe nie dawały odejść od biurka. No to krążyłam między pracą a domem, a w wolnych chwilach cieszyłam się rozmaitymi małymi przyjemnościami.
Rośliny i kwiaty w domu. To zawsze mam w tych zimowych czasach!
Ciemierniki mam nadzieję przenieść do Borkowa, jak tylko ziemia rozmarznie, ale kiedy to będzie?
Jest też oczywiście balkon.
Stan balkonu to taki etap między zimą a wiosną. Trzmielina i wrzosy nawet w nienajgorszej formie.
Do towarzystwa mam misie ;-)))))
To bardzo specjalna kolekcja pochodząca z aukcji TVN 'Kup Misia'. Uczestniczyłam przez szereg lat, a miśki designerskie w strojach od projektantów mody są zbyt cudne, bym mogla się z nimi rozstać. Z resztą dlaczego mialabym to zrobić?
A na zimowe dni zawsze jeszcze jest gotowanie. Zupy warzywne, bez dodatków mięsa !, to moje ulubione dania na mroźne dni za oknem.
Powoli ten komfortowy, domowy czas zbliża się ku końcowi i zacznie się wyścig z czasem, by zdążyć 'obrobić' rabatki, zanim wiosna znowu do na wróci w pełni.
Oj, jak ja na to czekam!
PS.
Chyba jednak zapomniałam napisać o tym, co jednak najważniejsze.
Syn korzysta z przerwy semestralnej na uczelni i urlopu w pracy, by odwiedzićstare kąty. Tak, tak - jest z powrotem w Azji. Na miesiąc. Tajlandia, Laos, rejs po Mekongu...
No co ja mam napisać? Cieszę się Jego zdrowiem, powrotem do formy w każdym wymiarze, tylko ten strach...
Ma być dobrze i już.














Komentarze
Prześlij komentarz