Moje zieloności ;-)

Wczoraj wkleiłam tylko zdjęcia, dzisiaj dodałam opisy. Jak zwykle bowiem padałam na nos. Niby nie takie ciężkie prace, ale jednak to wysiłek, za to Borków coraz ładniejszy - tak go widzę ;-)

 
Graby nad ławeczką. Zastanawiam się nad cięciem, ale nie mam sumienia.

Rutewka o ciemnych łodygach 'Black Stockings'. W tym roku dzięki chłodnej i mokrej pogodzie byliny są gigantyczne.

Mój ulubiony wilczomlecz w innym miejscu, nowy, jeszcze malutki. One się wspaniale rozrastają i są bezproblemowe, nie tak jak inne wilczomlecze, które u mnie przemarzają i giną.

Rutewka znowu i malutkie przywrotniki w tle. To odmiana 'Senior' i na razie nie widzę różnicy ze zwykłym ostroklapowym.


 
Dziewanna i hyzop lekarski, jeszcze tylko kępy liściowe. Niestety skrzyp też jest, ale jednak coraz go mniej, bo stale usuwam. Jak widać niektórych chwastów jednak nie lubię ;-)

Tawuła 'Golden carpet' i bodziszek 'Endressa'. Ten bodziszek też godny polecenia. Cudne ma kępy, coraz większe.


Bodziszek-prezent od Irenki, pięknie rośnie.

A tu taka nowość - jastrzębiec. Posadziłam malutkie sadzonki w ubiegłym roku, ale są i rosną. No czekam na ich kwiaty zwane pędzlem diabła, ze względu na kolor. Opis tutaj.


Paprocie i parzydło leśne pod brzozami. Jeszcze wolno rośnie, ale jest.

Rabata przy bramie to jest taki mix, że już sama nie nadążam za tymi roślinami ;-) Żartuję, znam każde źdżbło.





Modrzewnica kwitnie.

Kuklik z łubinami i nie tylko.



Czeremcha 'Nowosysybirskaja'. Długo chorowała, ale wreszcie pięknie rośnie. Były dwie, druga nie dała rady.


Lubię ten efekt niepełnego koszenia.

Basiu, to Twoje orliki.

Wiązówka błotna, oczywiście mam ją w prezencie od łąki ;-)

Ona ma przepiękne liście.

Widoczek przez gałązki trzmieliny oskrzydlonej. Bardzo lubię te krzewy.

Wczoraj to był kolejny, bardzo udany dzień. Jeżeli pogoda pozostanie w granicach obecnych temperatur, to Borków będzie dopieszczony w każdym zakątku. Mogę pracować wiele godzin. W parzącym słońcu nie daję rady.


Komentarze

  1. Wiec znowu sobie pooglądałam każdą roślinkę, spieszę donieśc, że kukliki i modrzewnicę , kwitnące, fotografowałam na biebrzańskich torfowiskach. modrzewnicę wcześniej nie znałam, chociaż wydaje mi się , ze przebywała u Ciebie w gościach na Inflanckiej, czekajac na przeprowadzkę do Borkowa. W każdym razie na tych torfowiskach zastanawiałam się co to za rośłinka.
    Ubiorka juz mam, dostałam w prezencie, przywrotnika nie mam, wiec trza do ogrodnika. jastrzębiec ten pomarańczowy jest bardzo piękny, znam tego żółtego, co to wszędzie rośnie.
    Rutewka Ci rośnie niezwykle dorodnie, czekam jak Ci zakwtnie!
    Pogłębiam u Ciebie wiedzę botaniczną, moja kuleje bo jednak w Ameryce Południowej rosną inne kwatuszki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, modrzewnica 'rosła' u mnie w domu, ale to drugi zestaw, tegoroczny. Ta co kwitnie to z innego miejsca i rośnie od roku. Tak to roślina torfowisk właśnie. Ciekawa jestem jak wygląda w jej naturalnych warunkach. Rozumiem, że wkrótce pokażesz :-)
      Jastrzębiec kosmaczek ten żółty to tak wszędzie chyba nie rośnie. Ja przyznam, że go dotąd nie widziałam.
      Tak, rutewki w tym roku rosną jak szalone i przyznam, że chociaż ich kwitnienie jest zjawiskowe, to ja je lubię także za te liściaste kępy.
      Z pogłębianie wiedzy u mnie wielce dziękuję, chociaż czuję się zażenowana ;-), jako że sama stale się edukuję. Poza tym zestaw roślin u mnie jest dość specyficzny, dostosowany do bardzo trudnych warunków glebowych w Borkowie.
      A bodziszki już masz? To wg mnie obowiązkowa pozycja ogrodowa.

      Usuń
    2. Bodziszków nie mam, bo wydaje mi się, że nie będą u mnie kwitnąć. U mnie cień jest wielki! może istnieją jakieś jego odmiany, które kwitną mimo braku słońca?
      Post o Biebrzy...oooo...pewnie wyjdzie, ale na razie jakoś trudno przysiąsć mi dłużej przy komputerze. Głowa mi pęka, nie wiem czy nie odbija się w ten sposób tak intensywne 5 dni podróży. Wstawałam o 4 rano. biegłam na bagna, brodziłam w kaloszach po rozlewiskach, czekałam na wschód słońca..potem cały dzień w rozjazdach po różnych zakamarkach biebrzańskich wieczorem znowu na bagna..chyba się troche przeliczyłam siłami. Moja córka przypomniała mi ile mam lat...hahaha..i kazała leżeć.

      Mam wrażenie że jastrzebców tych żółtych jest dużo, będę na nie uwrażliwiona i sprawdzę.Niedługo wybieram się pod Pilawę koło Garwolina ma działkę brata i tam oddam się obserwacji przyrody.

      Usuń
    3. Bodziszek korzeniasty to jest odmiana odporna na każde warunki. Mam go w ilościach ogromnych, przy okazji przygotuję dla Ciebie sadzonki. Może w drodze tam, lub z powrotem z działki brata zawitasz do Borkowa?
      Intensywność takiej podróży odczułby każdy, bez względu na wiek. Ja po jednym dniu 'zasuwania' w Borkowie, następnego dnia jestem trochę jak zombie. Nie czułaś zmęczenia, bo byłaś w emocjach. To zawsze wychodzi później.
      Co do jastrzębców - nie wiem, ja pewnie nie umiem ich zauważyć, ale dotąd jakoś nawet nie wiedziałam, że są ;-))))

      Usuń
    4. Dziś wracam do życia, wczoraj cały dzień byłam desmayada, jak to się po wenezuelsku mówi, czyli "zemdlona", przespałam cały dzień i cała noc (!!!!), trudno w taki stan uwierzyć, bo byłam w ciągu 5 dni nie do zdarcia.
      Dziękuję za sadzonki, do brata wybieram się za jakieś dwa tygodnie, wszystko zależy od jego dat wizyt lekarskich w Warszawie. Tam na wsi trzeba będzie zaopiekować się jego pieskiem wielkości krowy, no prawie wielkości krowy.
      Ale w nocy pieknie padał deszcz! Borków będzie jeszcze bardziej zielony!

      Usuń
    5. Desmayada - piękne słowo, chociaż nie określa niczego fajnego. Wczoraj była też jakaś dziwna pogoda. Ja zmieniłam plany, wróciłam z pracy do domu i wylądowałam w łóżku! Kilka godzin byłam dziwnie oszołomiona i osłabiona. Rzadko mi się to zdarza.
      Deszcz pada nadal, ale od jutra parę dni ładnych. Daj znać jak będziesz jechała, albo umówimy się inaczej. Napiszę maila.
      Co to za rasa. Sznaucer olbrzym może?

      Usuń
    6. Nie, to owczarek niemiecki. Wczoraj rzeczywiście było jakoś dziwnie.

      Usuń
    7. Dzięki za zdjęcie tego psiego cuda! OMG! No piękny jest. Przy takim psie to nie ma przebacz, człowiek musi być na nogach non stop. Naprawdę wyjątkowa piękność!

      Usuń
    8. Zawiadamiam, ze na spacerku z gościem po okolicach Kabat nagle zauważyłam całkiem sporą kępkę jastrzebca żółtego..oczywiście sfotografowałam.

      Usuń
    9. Super. No Ty widzisz, a ja ledwo co ;-) Wyślesz, opublikujesz?

      Usuń
  2. Ale się zmieniło, trochę ciepła i deszczu i bujnęło:). Zaskoczyła mnie rutewka, ogromna, moje jakoś słabo widać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dopiero teraz rośliny ruszyły. Teraz każdego dnia będzie wielka zmiana, bo jednak sporo tego wszystkiego u mnie rośnie. Rutewki u mnie wyjątkowo dobrze rosną. Dwa lata temu posadziłam jedną, a jak zobaczyłam jak jej u mnie dobrze ciągle dosadzam kolejne. Mam ich już kilkanaście w kilku miejscach i wszystkie takie dorodne.
      Firletki też oszalały, nie zrobiłam im zdjęcia, bo jeszcze chwasty były wokół, ale jutro się poprawię ;-)

      Usuń
    2. Cieszy mnie to ogromnie, bardzo sielsko, wakacyjnie. Widzę sporo roślin, każda cudna:).
      Rutewka kocha słonko i wilgoć, moim chyba brak słonka, duże drzewa cieniują.
      Czuję twoja miłość do tego miejsca i radość, tak trzymaj:)

      Usuń
    3. Oj tak! Borków to ja po prostu uwielbiam, chociaż to mordęga. I wiesz, cieszy fakt, że jednak daję radę, że z tej dzikiej łąki jakoś powoli wyłania się ogród. Powoli, no ale jak ma być, jak ja sama to wszystko uprawiam. Nie narzekam, tylko trochę się usprawiedliwiam, bo po 7 latach powinno być więcej i lepiej.

      Usuń
    4. Ja powiem tak, nie zawsze pośpiech wskazany;). Dla mnie akurat jest bardzo ciekawie, bo to ogród, odnosząc się do ludzkich lat, młody, świeży, jak wiek przejścia z dziecka w nastolatki. Dojrzały ogród jest piękny, ale zarazem statyczny, mniej emocji, oczekiwań na niespodzianki. Chyba to jest piękne, kręci i napędza:)

      Usuń
  3. Krysiu, ja grab przycięłabym bez zstanowienia, dłuższe i wiotkie gałązki można pozaplatać wzajemnie, wzmocni to całą konstrukcję, którą w ten sposób uporządkujesz. Powstanie fajna osłona przed wiatrem i słońcem.
    A orliki? Cieszę się, że chociaż one się zadomowiły. Powinny się obficie rozsiać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dalsze zaplatanie spowoduje, że całość straci proporcje. Nie wiem, co zrobię, ale chyba jednak zostawię na żywioł.
      U mnie rośliny się nie rozsiewają. Jedynie kępa orlików jest większa co roku. A z Twoich roślin jest jeszcze kilka - jest zawilec, barwinek. Tamten rok, jak i ostatni nie były łatwe dla ogrodu z powodu pogody, w maju mróz, potem zalanie, a potem susza. Wiele roślin zniknęło, jak np. odetka, ożanka, floksy wiechowate, kompletnie zniknęły rudbekie, wszystkie. Niestety, ogród na zalewowej łące to takie właśnie przyjemności.

      Usuń
    2. Jeszcze dodam, że są dzielżany z Twoich roślin, te wysokie bardzo. Łubiny, które rosły przy bramie wszystkie padły. Ma malutką kępkę na innej rabatce, ale tam jest wyżej i nie zgniły. Moja lista strat się wydłuża - wymarzły (?) dziurawce olimpijskie na skarpie, irgi musiałam ściąć przy ziemi. 5 krzewów, robota ciężka, bo rosły kilka lat i były bardzo gęste. Zniknęły wszystkie krwawniki, nawet te łąkowe, białe. Za to kukliki cudne i ogromne.

      Usuń
  4. Jeszcze co do graba, ja też jestem za skracaniem końcówek, tak delikatnie, dla zagęszczenia i zwartej formy:).
    Cięcie, to doskonałe narzędzie ogrodnicze;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, ale opornie mi idzie. Dzisiaj się przymierzalam, ale bylo sporo innych zadań, pilniejszych ;-)

      Usuń
    2. Osobiście ciąć lubię, ale sprzątać po, już nie. U mnie też bujnęło i cięcia pełno.

      Usuń
    3. Dzisiaj pocięłam wierzbę smoczą. Graby już tak zarosły, że chyba nie zdążę z cięciem.

      Usuń
    4. I graby i ta wierzba piękne:). Całkiem dobry wynik z prac.

      Usuń

Prześlij komentarz