Jesienne porządki rozpoczęte.
Każdy ogrodnik ma swoje przyzwyczajenia i zasady w kwestii kiedy wycinamy, co wycinamy, etc. Wiele zależy od tego, jakie mamy rabaty, jaki był rok, jak wyglądają rabaty, co zdobi, co szpeci, etc. Moje podejście jest proste - wycinam to, co brzydkie. Zostawiam to, co w zimie będzie zdobić ogród, a nie straszyć ;-)
W tym roku wszystko rosło niezwykle bujnie i wysoko. W efekcie wiele roślin nie wygląda dobrze teraz, bo po prostu leży na rabatach i dla nich sekator jedynie pozostał. Dzisiaj pod nóż poszła baptysja. Zwykle zostawiam ją do wiosny, ale w tym roku leżała smętnie. Cały prawy bok od bramy przeszedł generalne porządki i jestem zadowolona z efektów.
We wtorek biorę się za drugą stronę, gdzie werbena oszczepowata zdominowała rabatę totalnie. Muszę ograniczyć jej rozsiew. Staje się zbyt zaborcza. Nawet krwawnice przy niej nie mają szans.
Kwitnie mi takie cudo
Dla znawców żadna zagadka - to gaura, moja to 'Gaudi Red'. Niestety koziołek, który regularnie wyżera mi pąki na wszystkich roślinach, obgryzł wszystkie poza tym jednym. Sama roślinka jest cudna, jak spora botwinka i bardzo chciałabym mieć jej mnóstwo, ale podejrzewam, że nie wytrzyma u mnie przez zimę. Zobaczę za rok.
Graby sypią liście
Pod gankiem drewniaczka też kolorowo
A w domu na balkonie mała zmiana - wrzosy zastąpiły mulenbekie, które okazały się całkowitym niewypałem.
Resztki pożegnalnych bukietów i choć miło było, to w sam raz się skończyło ;-)))
Pierwsza wolna niedziela od lat! Spędzona w Borkowie.
Luz czasowy, zero presji, bo czekają maile, sprawy czy inne roboty biurowe ;-) I tak już na szczęście zostanie na zawsze!











Komentarze
Prześlij komentarz