Dziki niszczą Ogród :-(
Każdego ranka po przebudzenia mam taką rytunową serię z telefonem ;-) Po kolei - pogoda, banki, wiadomości, kamerki ogrodowe. Zwykle to jest podstawa do ułożenia planu dnia. W zależności od otrzymanych informacji planuję, co robię w danym dniu.
Dzisiaj było podobnie. Kiedy doszłam do kamerek ogrodowych, odebrało mi chęć do życia :-( Skala zniszczeń byla taka, że nie byłam w stanie funkcjonować normalnie. Wiedziałam jednak, że muszę się pozbierać i jechać do Borkowa ASAP. Łatwiej pomyśleć, niż zrobić. Nie byłam w stanie zjeść śniadania, tylko mocna kawa i po przygotowaniach pojechałam.
Droga dojazdowa zryta, ale to już norma. Od frontu ogród wyglądał jak zawsze. Prawdziwy obraz zniszczeń czekał dalej.
To tylko parę zdjęć. Takich miejsc było dużo więcej.
Moja pierwsza reakcja - jak zwykle ostatnio ;-( no nie dam już rady.
Potem herbata, refleksja, rękawice. A po godzinie z okładem już było tak.
Połatałam ogród, poustawiałam zapory. Moje ogrodzenie to typowy płot farmerski. Dolna deska jest na poziomie ok. 30 cm nad ziemią. Dorosły dzik nie ma szans, by przejść. Sadząc po skali zniszczeń, to muszą być młode, tylko pora mi się nie zgadza.Skoro najpóźniej rodzą się w maju, teraz powinny być dorosłe?
Nie ma szans na zmianę ogrodzenia. Po pierwsze mnie nie stać, po drugie nie postawię ogrodzenia z siatki na podmurówce, bo tu nie pasuje. 12 lat nie było problemu. Dlaczego teraz weszły do ogrodu? Mają zielone łąki wokół. U mnie nie ma warzyw, owoców. Taki los?
Na pocieszenie - nie zniszczyły ŻADNYCH roślin. Zniszczenia są powierzchowne i łatwe do naprawy. Na nowej rabacie są ślady kopytek, ale rabata jak była, tak jest.
Tak, czy inaczej. Jestem - jakby to określić ? - zmaltretowana psychicznie, pełna strachu i obaw co dalej.
Generalnie towarzyszy mi pytanie: quo usquam tandem Catylina ?









Komentarze
Prześlij komentarz